Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Macierzyństwo mnie ogłupia

O borze dębowy, czego to ja nie wiem! Ja wiem (prawie) WSZYSTKO! O fotelikach wiem, o żywieniu, o chustach, o dbaniu o zęby, stopy. Znam rośliny które oczyszczają powietrze, produkty z dużą zawartością żelaza i wartościowe książki. Umiem wybrać kosmetyki z dobrym składem, poduszkę, laktator, inhalator, szczotkę do włosów…

Nie chwaląc się zbytnio, ale i nie ukrywając za fałszywą skromnością, byłam zawsze dobrą uczennicą i studentką. Wiecie, taką “z potencjałem”, której wróży się karierę, ale i oczekuje od niej coraz więcej i bardziej. Niektóre rzeczy przychodziły mi z łatwością, na inne bardzo ciężko pracowałam, zawsze wyznawałam zasadę wszystko albo nic, nie było półśrodków. Taki charakter, takie wychowanie. W wielu dziedzinach czułam się mocna, miałam dość szeroką wiedzę z nauk ekonomicznych, finansów, marketingu, informatyki. Byłam pewna siebie. Byłam przekonana, że wszystko mogę, wszystko zależy ode mnie i włożony wysiłek się opłaci.


Gdy urodziłam pierwsze dziecko byłam “mądra” jak wszystkie świeżoupieczone matki – miałam w głowie setki założeń które powstały podczas obserwowania bliskich mi kobiet które już doczekały się potomstwa. Myślą przewodnią było oczywiście “ja taka nie będę, moje dziecko będzie…”. Oczywiście każda z nas wie, że z zderzenie z rzeczywistością jest brutalne i wielkie plany i marzenia upadają często już pierwszej nocy z noworodkiem. Podobnie było u mnie, szybko zweryfikowałam swoje podejście do tej maleńkiej istotki i obrałam całkowicie inny kurs. By nie zanudzać was historią mojej pierwszej mlecznej drogi powiem tylko że trudne początki i charakter mojego synka zagnały mnie w nieznane miejsca w internecie w poszukiwaniu wiedzy.

Znacie te wszystkie popularne portale okołodzieciowe? Kolorowe czasopisma z wesołymi bobaskami? Która z nas nigdy nie szukała tam odpowiedzi na nurtujące pytania, niech pierwsza rzuci brudną pieluchą! Nagle okazało się, że na moje problemy nie ma tam rozwiązania, lub to co proponują jest niewykonalne. W sumie nie oszukujmy się – te strony, te gazetki to stek bzdur i absurdów, często kompletnie oderwanych od rzeczywistości, naszpikowany reklamami. I wtedy odkryłam na Facebooku grupy dyskusyjne. Oczywiście na tamten moment były to tylko dwie grupy dotyczące karmienia piersią, ale to był początek mojego końca… Wszystko zawsze muszę bardziej, lepiej, mocniej, dokładniej. Perfekcja i kontrola ponad wszystko, nic nie może być przypadkowe. Kolejne grupy do mojej kolekcji, a w nich kolejni eksperci, nowe wytyczne, badania, analizy. Już nie umiem przeglądać internetu ot tak, nie “ucząc się”, nie szukając odpowiedzi który syropek jest bio eko, nie słuchając podcastów o rodzicielstwie bliskości, nie czytając poradników o odpieluchowaniu.

Przez te cztery lata myślałam, że tak trzeba, że się doskonalę, poszerzam wiedzę, horyzonty. Przecież chcę jak najlepiej dla dzieci. A one obecnie od grudnia chore i jesteśmy uwięzieni w domu, gorączka raz u jednego, raz u drugiego uniemożliwia nawet spacery, więc siedzę z nimi w tych czterech ścianach i myślę.


Co się ze mną stało? Gdzie pewna siebie, wygadana, przebojowa dziewczyna? Dlaczego boję się rozmawiać z matkami starszych dzieci lub tymi które mają ich więcej niż dwoje? Mam kłopot z prowadzeniem rozmowy z osobami które są starsze ode mnie, nawet jeśli to różnica kilku lat. Nie jestem w stanie podejmować innych tematów niż te związane z rodzicielstwem.

Czuję się niekompetentna. Niedouczona. Za mała, za słaba, za głupia.

W rodzicielstwie nie da się mieć nad wszystkim kontroli, w życiu nie wszystko zależy od nas. A ja za wszelką cenę staram się pozorować, że to ja decyduję.

Dwa dni temu rozmyślając o tym jak podnieść odporność chłopców przyszedł mi do głowy pomysł “tran”. Od razu postanowiłam przeszukać moje grupy w poszukiwaniu tranu nad tranami, może trzeba będzie napisać post, tylko na której grupie, tu się nie wpiszę w tematykę, tu mnie zjedzą fanatycy, a tam będą mi wciskać “żelki-rybki” bo takie fajne kolorowe. Już zaczynałam mieć poczucie winy, że jeszcze tego nie wiem, nie wiem jaki jest idealny tran i nie podaję go dzieciom..!

Nie, STOP. Ocknij się dziewczyno, bo się zagalopowałaś. Jesteś wystarczająca.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close