Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Pięć pomysłów na randkę w domu od których odechciewa się wszystkiego

Jedno dziecko to jest luksus. Zawsze się ktoś znajdzie kto przygarnie bąbla chociaż na 2-3 godziny. Serio, ja rzadko prosiłam o pomoc, sytuacja musiała być już naprawdę podbramkowa żebym szukała opieki dla Staśka, ale zawsze się udawało. Chodź dziadkowie pracują albo są daleko, choć reszta rodziny ma swoje sprawy i głupio mi wciskać im swojego dzieciaka.

Gdy byłam na początku drugiej ciąży, musiałam z samego rana stawić się na badania w szpitalu oddalonym o 40km. Postanowiliśmy więc przenocować u moich teściów na wsi, by nie musieć rano robić dodatkowych kilometrów i zawozić Staśka. A że wypadała w tamtym czasie nasza druga rocznica ślubu, wykorzystaliśmy sytuację i po przetransportowaniu rzeczy i dziecka, urwaliśmy się w wieczór poprzedzający wyjazd na randkę. Do kina. To była nasza pierwsza randka od 1,5 roku i jednocześnie ostatnia na najbliższe 3 lata… Jeszcze wtedy łudziliśmy się, że jak drugie dziecko osiągnie podobny wiek, czyli +/- 1,5 roku, to na pewno podrzucimy naszą dwójkę do którejś babci, choćby raz na kilka miesięcy, na godzinkę…

Teraz nasz drugi bąbel zbliża się do 2 urodzin i przez całe swoje krótkie życie został z kimś innym niż mama lub tata 2 razy. Słownie DWA RAZY. Czterdzieści minut z moją mamą rok temu i dziesięć minut z moją siostrą miesiąc temu.

Perspektyw na pozostawienie dwójki pod opieką rodziny obecnie brak. Czasu na bycie razem mało. Zazwyczaj idziemy spać razem z dziećmi, ewentualnie oglądamy film/serial i potem idziemy spać. Mój mąż nie lubi rozmawiać podczas oglądania, także ten… 😁 Domyślacie się jakiej jakości jest ten “wspólnie spędzony czas”, bite 1,5h w milczeniu. Myślę sobie – zorganizuję “randkę”! Wymyślę coś fajnego! Googluję więc coby się trochę zainspirować i co ja widzę? Tytuły aż krzyczą: “5, 7, 10, 30!!! pomysłów na randkę w domu!”. Na blogach parentingowych też są, a jakże. Matki! Takie jak ja! Dopomogą!
Zaczęłam te artykuły czytać i śmiać mi się chce. I w czoło się pukam. Ludzie, wy tak na serio?

Przedstawiam Wam więc pomysły na randkę w domu, które uznałam za najgłupsze/najdziwniejsze/najbardziej nie zachęcające do tego by je zrealizować.

1. Kolacja. Najlepiej przy świecach.
Ugotuj Wasze ulubione danie, albo lepiej ugotujcie razem. Ah jak to zbliża i łączy i będziecie się cudownie bawić!”

Cały dzień zapierniczam w kuchni. Dwóch małych chłopców żre tyle co pułk wojska! Nic tylko robię kanapki, obieram jabłka, otwieram jogurty, nastawiam zupy, smażę naleśniki, kotlety, dosypuję orzechów… Gary mi się piętrzą na blacie i choć mam zmywarkę to nie wyrabiam z ogarnianiem. I jeszcze mam wieczorem, gdy już odetchnęłam z ulgą że mogę się oddalić od lodówki, zaczynać od nowa? I faceta namawiać żeby ze mną to robił? Cud że czasem chleb posmaruje masłem i ser położy, żeby dzieciaki nie jadły suchych bułek tak bez przerwy.
Nie, kolacja odpada.

2. Zostaw mężowi romantyczne liściki. Napiszcie na kartkach co w sobie kochacie i włóżcie do słoika, co rano czytajcie po jednym miłosnym wyznaniu.

Yyyy? Tak na moje oko to nie randka, ale mogę się mylić. Szukam pomysłu na wspólne spędzenie wartościowego czasu.

3. Domowe SPA. Wspólna kąpiel. Albo prysznic. Potem maseczki, masaż, manikur, pedikur i regulacja brwi.

Dobra, trochę się zagalopowałam 😀 Ale wiecie – facet i zabiegi spa..? Poza tym rzadko mogę w samotności przeprowadzić w łazience zabiegi higieniczno-upiększające, więc co to za pomysł, że mogłabym chcieć żeby mój mąż mi towarzyszył i jeszcze brał w tym udział..? Może jestem dziwna, ale przed dziećmi próbowaliśmy ze trzy razy wziąć wspólny prysznic czy kąpiel, i było to dziwne i krępujące. Tak naprawdę przed wspólną kąpielą musiałabym się najpierw wykąpać😁 Nie bez znaczenia jest też fakt, że pewnych niedoskonałości mojego ciała nie ukryje ani piana, ani światło świec. A skoro ma zakończyć się seksem, to wolę jednak czuć się bardziej komfortowo od początku do końca.

4. Czas na piknik! Rzucacie kocyś na podłogę, do tego przekąseczki ze sklepu albo żarełko na wynos i voila!

Prawie jak leniwy wieczór pod gwiazdami. Tylko że w czterech ścianach. W Waszym salonie, o ile posprzątaliście i jest miejsce. Na twardej podłodze na której przeciętna matka dziecka 0-4 lata spędza dokładnie tyle samo czasu co w kuchni. A mama dziewczynki to już pewnie pikniczków i herbatek u misi ma po kokardy po stokroć. Jak przychodzi wieczór, a dzieci idą spać, to chcę używać mebli jak cywilizowany człowiek. Ma być jakby luksusowo.

5. Wieczór gier! Planszówki są teraz takie na czasie.

Super pomysł, chyba że masz w domu miłośnika planszówek. I trzy razy dziennie grasz w chińczyka, grzybobranie, memory… Na samą myśl, że znowu miałabym grać w planszówkę robi mi się słabo. Mąż podziela moje obiekcje.

Wśród propozycji które pozostawię bez komentarza były między innymi: joga dla par, domowy dancing, wczesne pójście do łóżka. No dobra, jeden mały komentarz do ostatniej pozycji: w moim łóżku jest dziecko, właśnie stamtąd uciekłam…

Pośmiałam się, nie powiem. No moooże i jestem trochę malkontentką, ale kto nie jest?

Ostatecznie zamówiliśmy sushi, które zjedliśmy rozmawiając o dzieciach, a potem poszliśmy spać.

Jakie są Wasze patenty na domową randkę?

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close